Blog

Budując swoją kosmetyczkę – na czym zaoszczędzić, a na co warto wydać więcej?

Powinnam przestać pisać na Facebooku, że post na blogu ukaże się w przyszłym tygodniu. Najczęściej nic z tych obietnic nie wychodzi, czasu na pisanie brakuje, a ja nie znoszę półśrodków. Dlatego każdy wpis musi być przemyślany, okraszony zdjęciami, starannie wynajduję nazwy kosmetyków, chcę mieć pewność, że to co napiszę, będzie przydatne dla wielu z Was. Ostatnio ogromnie zaskoczyła mnie fala komentarzy pod wpisem o ulubionych podkładach (a przecież to zaledwie część tego, co używam). Nic z tym moim pisaniem nie robię i tu trzeba oddać sprawiedliwość – piszę dwa, trzy razy do roku. Nie uważam się za blogerkę, ale od czasu do czasu mam chyba coś ważnego do przekazania.

Złota piątka pudrów sypkich

pracownia 4

 

Po serii ulubionych podkładów długotrwałych i korektorów (to pierwsze zestawienie także doczeka się kontynuacji), przyszedł czas na serię najlepszych pudrów sypkich służących do utrwalenia makijażu i wygładzenia cery. Na palcach jednej ręki mogę policzyć używane w mojej pracy pudry prasowane. Zdecydowanie częściej polegam na pudrach sypkich. Mają dużą pojemność, wiele zastosowań i poręczne opakowania. Rekordzista zawiera aż 66 gramów pudru, tak więc starcza na bardzo długo. Przy wyborze kieruję się przede wszystkim uniwersalnością tego kosmetyku, dlatego najczęściej na toaletce goszczą pudry transparentne ewentualnie pół-transparentne gdyż ich kolor dopasowuje się do skóry i nie zmienia tonu podkładu. To stanowczo ułatwia pracę z pudrem i przydaje się na wszelkich wyjazdach.

Kolejna złota szóstka korektorów

To kontynuacja wpisu z września 2017 roku. W czasie gdy do mojej kolekcji trafiały kolejne kosmetyki, ukształtowała się nowa grupka korektorów, które wyjątkowo polubiłam za ich właściwości. Ponownie jest ich sześć z czego aż cztery z nich pochodzą od marek Estée Lauder lub Too Faced. Zatem bez zbędnego rozpisywania się przedstawiam następną złotą szóstkę korektorów, które na stałe zasiliły moje zasoby i po które sięgam najczęściej (tych z poprzedniego wpisu używam równie często).

Co chciałaby dostać pod choinkę miłośniczka makijażu?- szczegółowy poradnik dla kupujących

prezenty 1

 

Mamy już grudzień. Osobiście wolałabym, aby galerie handlowe i sklepy ozłocone były lampkami i ozdobami świątecznymi dopiero od ostatniego miesiąca w roku, choć i tak niezwykle rzadko zaglądam w takie miejsca. I żeby chociaż sypnęło śniegiem w grudniu, wtedy byłoby jeszcze piękniej. Jestem z tych, co tęsknią za prawdziwą zimą jak z czasów dzieciństwa.

Już dawno zarzekłam się przed rodziną, że nie chcę dostawać nic związanego z wizażem (a urodziny mam tuż przed Gwiazdką). Zawsze jest tak, że tego typu rzeczy trafiają do mojego kufra i tak naprawdę nie są przeznaczone dla mnie tylko dla moich klientek i modelek. Na co dzień mam styczność z tak dużą ilością kosmetyków, że istnieje spora szansa że tego typu prezent będzie nietrafiony lub zwyczajnie nieprzydatny. Wolę jednak sama dbać o zawartość toaletki i starannie dobierać kolory czy faktury, których potrzebuję.

Złota ósemka podkładów długotrwałych (i podkłady do których nie wrócę)

Podkłady długotrwałe 2

Podkłady długotrwałe

Podkład to bardzo istotna część mojego kufra. Muszę przyznać, że przetestowałam ich naprawdę wiele. Myślę, że nie istnieje „Święty Graal” gdyż każdy spełnia inne zadanie, ma różne właściwości, czasem zadowala lekkie krycie, a czasem cera prosi o większy retusz. Najczęściej jest tak, że nie wracam do tego samego kosmetyku po skończonym opakowaniu testując kolejne nowości, ale inaczej sprawa ma się z podkładami do twarzy. Dobrze jest mieć sprawdzony i niezawodny zestaw.

Zanim zakupię podkład czytam jego skład, zapoznaję się z jego właściwościami sprawdzając czy jest np kryjący, rozświetlający czy jedynie lekko ujednolica cerę.